Dowiedz się więcej
Poznaj i zrozum jak wygląda
Technologia
Elastyczne zespoły
Sztuczna inteligencja
Cloud / chmura
Rozwój oprogramowania
Projektowanie produktów cyfrowych
Wybrane technologie
Usługi serwisowe IT
Fintech
Przemysł i produkcja
Rozwiązania dedykowane
Oprogramowanie produkcyjne
Rozszerzona rzeczywistość
Oprogramowanie dla branży HoReCa
Wszystkie osoby, firmy i sytuacje w tym artykule są fikcyjne i służą wyłącznie za ilustrację. To scenariusze, nie historie konkretnych klientów.
Ktoś pyta na czacie: „gdzie jest projektor?”. Cisza, bo nikt nie wie. W środę wychodzi, że polisa auta służbowego wygasła tydzień temu, a dowiadujecie się o tym z pisma, nie z systemu. Magazyn ulotek prowadzi jedna osoba w swoim arkuszu, flota siedzi w drugim pliku, sprzęt IT w trzecim.
Każdy z tych plików z osobna jakoś działa. Schody zaczynają się, kiedy trzeba je zestawić. Wtedy okazuje się, że pełnego obrazu nie ma nikt. Danych nie brakuje. Brakuje jednego miejsca, w którym widać, kto co ma, kiedy i co zaraz wymaga reakcji.
To właśnie ten ból dał początek sprzetly. Nie pomysł na kolejny SaaS, tylko powtarzalny bałagan, który w aveneo widzieliśmy w firmie za firmą.
Nie zaczęliśmy od tablicy z hasłem „zbudujmy system do zarządzania sprzętem”. Zaczęliśmy od patrzenia. Ten sam wzorzec wracał niezależnie od branży: firma logistyczna, agencja z magazynkiem materiałów, dział IT z laptopami na stanie. Inne przedmioty, ten sam problem. Ewidencja rozjechana po Excelach, wydania na słowo, terminy wyłapywane po fakcie.
Excel nie jest zły. Jest zły do tego. Arkusz nie przypomni o przeglądzie, nie zbierze podpisu przy wydaniu, nie ostrzeże, że ktoś już zarezerwował ten sam sprzęt. Nie ma historii. A przy pytaniu „kto miał ten laptop pół roku temu?” historia to jedyne, co się liczy.
Wniosek był prosty. Większość firm nie potrzebuje trzech narzędzi. Potrzebuje jednego, które scala ewidencję, obieg sprzętu i magazyn, z rolami i śladem każdej zmiany. Takiego, które odpalasz w popołudnie, a nie wdrażasz przez kwartał.
Nie budowaliśmy systemu do wszystkiego. Budowaliśmy odpowiedź na pytanie, które w firmach pada co tydzień: kto to ma i czy termin już nie minął.
Od tamtej obserwacji sprzetly urósł do dojrzałego produktu. To nie prototyp: pod maską siedzi kilkadziesiąt modeli danych, izolacja per firma, plany i płatności. Ale nie o architekturze chce się opowiadać, tylko o tym, co realnie zmienia codzienną robotę.
Wszystko zaczyna się od karty sprzętu. Każdy laptop, każda wiertarka i każdy samochód ma jedną kartę z historią wydań, serwisów i terminów, a naklejony kod QR sprawia, że skan telefonem otwiera ją od razu, także publicznie, bez logowania. Na tej karcie wisi cały obieg. Wydanie kończy podpis palcem na telefonie i protokół PDF, który powstaje od ręki, bez drukowania i skanowania, więc każde przekazanie ląduje w historii, a nie w ustnej umowie. Jeśli sprzęt ma swój typ, na przykład „Samochód”, do protokołu wchodzi checklista wyposażenia (dowód, polisa, koło, klucze) jako snapshot z momentu wydania.
Reszta to rzeczy, które pilnują się same. Terminy OC, przeglądów i gwarancji system sygnalizuje kolorami na 14, 7 i 3 dni przed, więc żadna polisa nie wygasa po cichu. Kalendarz pokazuje, co jest wydane, zarezerwowane i zaległe, sprzęt w naprawie jest zablokowany przed ponownym wydaniem, a dziennik zdarzeń trzyma pełny ślad tego, kto, co i kiedy. Osobno leży magazyn materiałów prowadzony ilościowo, ze stanem i progiem minimum, czyli ten kawałek, który w typowej firmie zwykle żyje w prywatnym arkuszu jednej osoby.
sprzetly nie próbuje być ERP dla wszystkich. Ma jasny profil i świadomie się go trzyma.
Pasuje, kiedy w firmie jest realny obieg rzeczy: flota, sprzęt IT, magazyn materiałów, kilka lokalizacji albo sieć przedstawicieli. Administracja, dział floty, IT w firmie na 20 do 200 osób. Nie pasuje, kiedy potrzebujesz pełnej księgowości i ERP, bo to inna kategoria narzędzia. Albo odwrotnie, kiedy w zupełności wystarcza prosta lista dziesięciu rzeczy w arkuszu.
To nie jest dyplomatyczne „to zależy”. To decyzja produktowa. Narzędzie, które próbuje pasować do każdego, zwykle nie pasuje dobrze do nikogo. Rozłazi się w opcje, których połowa ludzi nie rozumie. Wąski fokus sprawia, że tam, gdzie sprzetly pasuje, pasuje mocno.
Wolimy powiedzieć komuś wprost „to nie dla Was”, niż sprzedać narzędzie, które go rozczaruje po miesiącu.
Druga rzecz, która nas wyróżnia, to model współpracy. Nie „kup licencję i radź sobie”. Słuchamy, dowozimy drobiazgi szybko, a kiedy trzeba, dorabiamy dedykowany moduł na tym, co produkt już ma. Bez ruszania rdzenia: dana firma widzi swoją funkcję, reszta użytkowników jej nie widzi.
Do tego uczciwy podział kosztu. Rzeczy uniwersalne robimy u siebie i trafiają do całego produktu. Płacisz tylko za to, co jest naprawdę dedykowane wyłącznie Tobie.
Firma z siecią przedstawicieli chce zamawianie wewnętrzne materiałów. Przedstawiciel zgłasza zapotrzebowanie i widzi stan, kierownik akceptuje, magazyn kompletuje jedną listę, a po dostawie system domyka braki. Taki moduł nie powstaje od zera. Dorasta na istniejącym magazynie. (Scenariusz ilustracyjny.)
Zaufania nie buduje się prezentacją na 40 slajdów. Buduje się je szybkim dowiezieniem drobiazgu, o który ktoś poprosił w poniedziałek, a dostał w środę. Ta pętla, usłyszeć, zrobić, pokazać, jest ważniejsza niż roadmapa pisana „bo tak wypada”.
Cena jest prosta i przewidywalna. Jedna licencja na całą firmę, bez liczenia po głowach. A produkt rośnie razem z rynkiem, bo kolejne funkcje wchodzą wtedy, gdy ktoś realnie ich potrzebował, a nie dlatego, że dobrze wyglądają w tabelce z konkurencją.
Wróćmy do tamtego poniedziałku. W wersji ze sprzetly projektor znajdujesz w dwie sekundy: skanujesz QR albo wpisujesz nazwę i widzisz, kto go ma. Polisa auta świeci się na czerwono trzy dni przed końcem, a nie tydzień po. Magazyn siedzi w tym samym systemie, co flota i sprzęt IT, z rolami i historią każdej zmiany.
Nie dlatego, że to magia. Dlatego, że sprzetly wyrósł z tego samego bałaganu, który próbujesz ogarnąć, i powstał dla firm, które ten bałagan naprawdę mają. Jeśli to brzmi jak Wasza sytuacja, sprawdźcie go na własnych danych na sprzetly.pl. Jeśli nie, to przynajmniej wiecie już, dlaczego.
Maciej jest doświadczonym starszym analitykiem i menadżerem projektów IT w firmie aveneo. Posiada bogatą wiedzę i umiejętności w zakresie zarządzania projektami rozwoju oprogramowania, a także wdrażania i integracji systemów informatycznych. Dzięki swoim kompetencjom Maciej skutecznie zarządza zespołami projektowymi i zapewnia terminową realizację oraz najwyższą jakość.