System do obsługi zgłoszeń serwisowych: Jak uporządkować chaos i budować lojalność klientów

Oprogramowanie dedykowane, Obsługa klienta, Automatyzacja procesów • 22.10.2022 • 9 minut

Wstęp


Zgłoszenia serwisowe potrafią ginąć w firmie w zaskakująco prosty sposób: jedno przychodzi mailem, drugie przez handlowca „przy okazji", trzecie klient zgłasza telefonicznie, bo „nikt nie odpisał". Po kilku dniach trudno ustalić, kto i kiedy się tym zajął, a klient dzwoni po raz trzeci z tym samym problemem. Ten chaos da się uporządkować — bez komplikowania pracy zespołu.

System obsługi zgłoszeń serwisowych

Codzienność bez systemu – gdzie giną zgłoszenia


W wielu firmach produkcyjnych i dystrybucyjnych obsługa posprzedażowa zaczyna się całkiem dobrze, a kończy… w skrzynce mailowej jednej osoby. Klient pisze, że urządzenie przestało działać. Ktoś odpisuje, prosi o numer seryjny, a potem temat znika między kolejnymi wiadomościami. W tym samym czasie handlowiec dostaje telefon od tego samego klienta i obiecuje, że „zaraz przekaże do serwisu". Serwis ma swoje priorytety, bo akurat jest wyjazd do innego klienta, a w biurze ktoś dopisuje sprawę do arkusza, który i tak jest „tymczasowy", ale funkcjonuje od dwóch lat.

Jeśli jedynym źródłem prawdy jest Excel, notes albo pamięć pracownika, to nie ma znaczenia, jak bardzo zespół się stara — prędzej czy później pojawią się pomyłki. Czasem dwie osoby zajmują się tym samym zgłoszeniem, bo obie „słyszały o sprawie", ale nie widziały, że ktoś już wysłał odpowiedź. Innym razem zgłoszenie leży zapomniane, bo mail przyszedł do osoby, która była na urlopie, a nikt nie miał wglądu w jej skrzynkę. W efekcie klient dostaje odpowiedź dopiero wtedy, gdy zrobi się naprawdę nerwowo.

Najbardziej bolesne jest to, że każda rozmowa zaczyna się od zera. Klient po raz kolejny tłumaczy, kiedy kupił produkt, co już próbował zrobić i z kim rozmawiał w zeszłym tygodniu. A pracownik — często w dobrej wierze — prosi o te same informacje, bo brakuje historii kontaktów. W praktyce oznacza to nie tylko frustrację klienta, ale też marnowanie czasu zespołu na odtwarzanie faktów zamiast na rozwiązanie problemu.

Jesienią 2022, gdy firmy wreszcie wychodzą z pandemicznych ograniczeń, klienci są mniej wyrozumiali dla opóźnień. Wiele organizacji nadrabia zaległości, a jednocześnie rosną oczekiwania dotyczące jakości obsługi. I tu dochodzimy do prostego wniosku: jeśli nie uporządkujesz zgłoszeń, to prędzej czy później ucierpi lojalność klientów — nawet jeśli masz świetny produkt.

Czym właściwie jest system do obsługi zgłoszeń


System obsługi zgłoszeń serwisowych to po prostu jedno, wspólne miejsce, w którym lądują wszystkie sprawy od klientów — niezależnie od tego, czy ktoś napisał maila, zadzwonił, czy zgłosił temat przez formularz. Zamiast „polowania na informacje" masz czytelną kartę zgłoszenia, gdzie widać, co się wydarzyło i co trzeba zrobić dalej.

W dobrze poukładanym podejściu system pomaga w trzech rzeczach naraz. Po pierwsze, porządkuje napływ spraw, żeby nic nie ginęło w kanałach komunikacji. Po drugie, ułatwia codzienną pracę zespołu, bo zgłoszenia mogą być automatycznie przypisywane do właściwych osób albo kolejek (np. serwis, magazyn, gwarancje). Po trzecie, daje przejrzystość: statusy i terminy są widoczne dla wszystkich zainteresowanych, więc nie trzeba co chwilę dzwonić po firmie z pytaniem „na jakim to jest etapie?".

Kluczowa jest też historia zgłoszenia. Gdy klient oddzwania po tygodniu, pracownik nie zaczyna od „proszę opisać problem jeszcze raz", tylko widzi, co już ustalono, jakie były załączniki, kto odpowiadał i jakie kroki podjęto. To drobna zmiana w organizacji informacji, ale ogromna zmiana w odczuciu klienta — obsługa przestaje być przypadkowa, a zaczyna być przewidywalna.

Historia zgłoszeń serwisowych

Praktyczny przypadek – firma dystrybucyjna przed i po


Wyobraźmy sobie firmę dystrybucyjną sprzedającą części przemysłowe. Około 80 pracowników, mniej więcej 1500 aktywnych klientów — od małych zakładów po większe utrzymanie ruchu w fabrykach. Sprzedaż idzie różnymi kanałami, a po sprzedaży zaczynają się tematy serwisowe: niepasujący element, uszkodzenie w transporcie, pytanie o dobór zamiennika, a czasem reklamacja. Dziennie pojawia się 30–40 takich zgłoszeń.

Przed uporządkowaniem procesu dział obsługi składa się z trzech osób. Każda ma swój styl pracy: jedna trzyma notatki w zeszycie, druga zapisuje w Excelu, trzecia ma „system" w mailach i oznacza wiadomości kolorami. W teorii wszyscy wiedzą, że trzeba „wpisać temat do pliku", ale w praktyce dzieje się to wtedy, gdy jest spokojniej. A spokojniej bywa rzadko.

Efekt? Firma nie potrafi uczciwie odpowiedzieć na pytanie o średni czas odpowiedzi, bo nikt tego nie mierzy. Kierownik widzi tylko, że klienci są coraz bardziej nerwowi, a zespół coraz bardziej obciążony. Co gorsza, około 15% wszystkich kontaktów to reklamacje nie na produkt, tylko na obsługę: „nikt nie oddzwonił", „trzeci raz wysyłam dokumenty", „miałem dostać informację wczoraj". Każda taka sytuacja kosztuje — czas, nerwy, a czasem utratę klienta.

Po wdrożeniu helpdesku dla firmy firma nie zmieniła nagle produktu ani warunków gwarancji. Zmieniła sposób pracy ze zgłoszeniami. Wszystkie sprawy zaczęły trafiać w jedno miejsce, a zespół przestał prowadzić równoległe notatki. Każde zgłoszenie dostało właściciela i status, dzięki czemu wiadomo było, czy sprawa jest nowa, w trakcie czy zamknięta. Klient przestał być „tym, co dzwoni", a stał się konkretnym zgłoszeniem z historią.

Po około sześciu miesiącach pojawiły się pierwsze twarde rezultaty. Średni czas pierwszej odpowiedzi spadł do 2 godzin. Nie dlatego, że ludzie pracowali szybciej, tylko dlatego, że zgłoszenia nie czekały w „niewłaściwej" skrzynce i nie wymagały ręcznego przekazywania. Reklamacje na obsługę spadły z 15% do 3%, bo klienci widzieli, że sprawa żyje, a firma potrafi wrócić z informacją nawet wtedy, gdy rozwiązanie wymaga czasu.

Istotnym elementem okazała się też możliwość sprawdzenia statusu online. Nie każdy klient z tego korzystał, ale sam fakt, że firma potrafi pokazać postęp, obniżał napięcie. W tle kierownictwo zyskało obraz obciążenia zespołu: kto ma najwięcej tematów, jakie są wąskie gardła, ile spraw stoi na magazynie, a ile na decyzji serwisu. Zarządzanie zgłoszeniami przestało być zgadywaniem, a stało się pracą na faktach.

Korzyści, które przekonują zarząd


Z perspektywy zarządu i dyrektora operacyjnego najważniejsze pytanie brzmi: co firma z tego ma poza „ładnym porządkiem"? Odpowiedź jest prosta: porządek w obsłudze przekłada się na pieniądze, ryzyko i przewidywalność.

Klient, którego problem został załatwiony szybko i spokojnie, zazwyczaj wraca. W branżach B2B, zwłaszcza w dystrybucji i produkcji, lojalność klientów buduje się nie tylko ceną, ale też pewnością, że w razie kłopotu firma nie zostawi klienta samego. To szczególnie widoczne teraz, gdy po pandemii wiele relacji handlowych jest „przewartościowywanych" — dostawcy, którzy nie dowieźli jakości obsługi, tracą miejsce przy stole.

Równolegle zyskujesz czas. Bez systemu ludzie spędzają zaskakująco dużo godzin na szukaniu maili, dopytywaniu kolegów, przerzucaniu odpowiedzialności i tłumaczeniu od początku. W firmach, z którymi pracuję, po uporządkowaniu procesu często wraca realnie 1–2 godziny dziennie na osobę w dziale obsługi, bo znika chaos informacyjny. To nie „oszczędność na etatach", tylko możliwość obsłużenia większej liczby klientów bez dokładania frustracji.

Dochodzi jeszcze wiedza o tym, co psuje się najczęściej. Gdy sprawy są zapisane i opisane, możesz zobaczyć powtarzające się przyczyny: błędy w pakowaniu, problemy z konkretną serią produktu, braki w instrukcji, niedopasowanie części. Taka informacja pozwala poprawić procesy i ograniczyć koszty reklamacji. Dla wielu firm to pierwszy moment, w którym obsługa posprzedażowa zaczyna realnie wspierać jakość.

Warto też pamiętać o prostszych rzeczach: nowe osoby wdrażają się szybciej, bo wszystko jest udokumentowane, a w razie audytu czy sporu z klientem masz pełną historię działań. W 2022 coraz więcej firm zwraca uwagę na zgodność procesów i przejrzystość — nawet jeśli nie jest to formalny wymóg, to jest to po prostu bezpieczniejsze.

Gotowe rozwiązanie czy system na miarę?


Na rynku są gotowe narzędzia typu oprogramowanie do obsługi klienta i klasyczny helpdesk dla firmy. Dla wielu organizacji to dobry start, bo pozwala szybko uporządkować podstawy: jedno miejsce na zgłoszenia, statusy, historia, przypisania. Jeżeli Twoje procesy są dość standardowe, a zespół potrzebuje przede wszystkim dyscypliny i wspólnego widoku, gotowe rozwiązanie potrafi rozwiązać dużą część problemu.

Są jednak sytuacje, w których pojawia się ściana. Firmy produkcyjne i dystrybucyjne często mają specyficzny przebieg zgłoszeń: część tematów wymaga weryfikacji w magazynie, część dotyczy gwarancji, część wiąże się z wysyłką części zamiennych, a czasem trzeba połączyć sprawę z konkretnym zamówieniem czy numerem partii. Wtedy narzędzie, które jest „dla wszystkich", bywa zbyt ciasne.

Rozwiązanie dedykowane warto rozważyć wtedy, gdy proces serwisowy jest jednym z kluczowych elementów przewagi konkurencyjnej albo gdy firma potrzebuje dopasowania do wewnętrznych zasad pracy. Najczęściej powody są praktyczne:

  • chcesz, żeby obsługa działała spójnie z systemem sprzedaży i magazynem, bez ręcznego przepisywania danych,
  • masz nietypowe etapy obsługi (np. serwis terenowy, protokoły, obieg dokumentów),
  • zależy Ci na raportach i widoku pracy zespołu dopasowanym do Twojego modelu działania.

Wybór nie jest „albo-albo". Czasem sensownym krokiem jest start od gotowego narzędzia, a dopiero później dopracowanie procesu i ewentualne przejście na rozwiązanie na miarę. Najważniejsze, by nie kupować systemu „na wiarę", tylko pod realny sposób pracy Twojej firmy.

Dedykowany system obsługi zgłoszeń

Od czego zacząć?


Jeśli czujesz, że w zgłoszeniach robi się gęsto, zacznij od krótkiej diagnozy, zanim wejdziesz w wybór narzędzia. Wystarczy kilka prostych kroków, które da się zrobić w tydzień, bez angażowania całej organizacji.

Najpierw spisz kanały, którymi dziś przychodzą zgłoszenia — mail, telefon, handlowcy, formularze, wiadomości „na komunikatorze". Potem policz, ile spraw obsługujesz w miesiącu i ile osób faktycznie dotyka tych tematów. Na końcu zastanów się, jakie informacje naprawdę muszą znaleźć się w każdym zgłoszeniu, żeby kolejna osoba mogła przejąć temat bez dopytywania klienta.

Dobrym ruchem jest też rozmowa z zespołem obsługi i serwisu. To oni najszybciej wskażą, gdzie zgłoszenia „utykają" i które sytuacje wracają najczęściej. A jeśli chcesz podejść do tematu poważnie, porozmawiaj z kimś z zewnątrz, kto pomoże przełożyć chaos na proces i dobrać sposób działania, który utrzyma się dłużej niż pierwszy miesiąc.

Bo finalnie nie chodzi o to, żeby mieć kolejny system. Chodzi o to, żeby automatyzacja obsługi klienta i jasne zasady pracy sprawiły, że klient dostaje odpowiedź na czas, a firma ma kontrolę nad tym, co obiecuje i co dowozi. W 2022 to jedna z najprostszych dróg do tego, by budować przewidywalną, spokojną obsługę — i dzięki temu utrzymywać klientów na lata.

O autorze

Milena jest odpowiedzialna nie tylko za opiekę nad kluczowymi klientami firmy, ale przede wszystkim za nawiązywanie nowych relacji biznesowych naszego software house. Z zaangażowaniem dba również o potrzeby wewnętrzne, zapewniając niezakłócony proces biznesowy. Dzięki jej pracy aveneo jest silnym i stabilnym software house.

Milena
Business manager & developer
Jesteś gotowy, żeby porozmawiać o swoim projekcie?