Dowiedz się więcej
Poznaj i zrozum jak wygląda
Technologia
Elastyczne zespoły
Sztuczna inteligencja
Cloud / chmura
Rozwój oprogramowania
Projektowanie produktów cyfrowych
Wybrane technologie
Usługi serwisowe IT
Fintech
Przemysł i produkcja
Rozwiązania dedykowane
Oprogramowanie produkcyjne
Rozszerzona rzeczywistość
Oprogramowanie dla branży HoReCa
Zarządzanie pracownikami „w terenie" to dla wielu firm codzienna próba utrzymania porządku w sytuacji, która z natury jest dynamiczna. Serwisanci, instalatorzy, kontrolerzy czy przedstawiciele handlowi rzadko pracują według idealnego planu – zlecenia wpadają w ciągu dnia, klienci zmieniają terminy, pojawiają się pilne awarie, a do tego dochodzą dojazdy, części i dokumentacja.
W praktyce najczęściej bolączki są powtarzalne: nie mamy pełnej widoczności, gdzie są pracownicy i na jakim etapie jest zadanie, trudno sprawnie przydzielać zlecenia serwisowe, papierowe protokoły giną lub wracają z opóźnieniem, a raportowanie i rozliczenia zajmują dużo czasu i generują błędy. Pandemia COVID-19 dodatkowo uwypukliła te problemy – firmy zaczęły potrzebować narzędzi do zdalnego zarządzania rozproszonymi zespołami i ograniczania zbędnych kontaktów.
W aveneo od lat obserwujemy, że jednym z najskuteczniejszych sposobów na „uporządkowanie chaosu" jest dedykowane oprogramowanie mobilne, zaprojektowane pod konkretny proces firmy. Poniżej pokazujemy, jak takie podejście przekłada się na codzienną pracę i wymierne efekty biznesowe – bez wchodzenia w technikalia.
Wyobraźmy sobie typowy dzień dyspozytora lub koordynatora. Rano planuje trasę dla ekip serwisowych, później przez kilka godzin odbiera telefony: od klientów, od pracowników, od magazynu. Zlecenia są w Excelu, część informacji w e-mailach, a pilne sprawy na kartce „do oddzwonienia". W międzyczasie trzeba aktualizować statusy, tłumaczyć klientowi, kiedy serwisant dotrze, i dopilnować, żeby po wizycie wróciły podpisane dokumenty.
Serwisant w terenie też nie ma łatwo. Dostaje zlecenie SMS-em albo telefonicznie, notuje adres, czasem nie ma pełnych danych: jaki to model urządzenia, jaka była historia awarii, czy klient ma umowę serwisową, czy wymagana jest konkretna procedura. Na miejscu wypełnia papierowy protokół, robi zdjęcia prywatnym telefonem (albo wcale), a po powrocie do biura próbuje odtworzyć szczegóły i przekazać dokumenty do rozliczenia.
Konsekwencje takiego „ręcznego" zarządzania pracą w terenie są łatwe do przewidzenia: trudno utrzymać przewidywalny czas reakcji, klienci czują brak kontroli i informacji, a zasoby są wykorzystywane nieoptymalnie (niepotrzebne dojazdy, źle ułożone trasy, duble zleceń). Nawet jeśli zespół jest doświadczony, to chaos organizacyjny odbiera mu efektywność.
Do tego dochodzi brak historii interwencji u danego klienta. Jeżeli dane są rozproszone, każda wizyta zaczyna się „od zera": serwisant pyta o to samo, szuka numerów seryjnych, nie zna poprzednich ustaleń. A na koniec zostaje jeszcze temat rozliczania czasu pracy i kosztów materiałów – w wielu firmach to obszar, gdzie najłatwiej o nieścisłości i straty.
Dedykowane oprogramowanie wprowadza przede wszystkim jedno, wspólne źródło prawdy o zleceniach. Zamiast kilku kanałów komunikacji i notatek „na boku" mamy centralną dyspozytornię, która widzi wszystkie zadania, ich status oraz przypisane osoby. W efekcie koordynacja pracy w terenie przestaje opierać się na pamięci i telefonach, a zaczyna na aktualnych danych.
Po stronie pracownika terenowego kluczową rolę odgrywa aplikacja mobilna dla serwisantów. Serwisant nie dostaje już szczątkowych informacji, tylko komplet: adres, kontakt, opis zgłoszenia, priorytet, wymagane czynności, a także historię klienta i wcześniejszych interwencji. Jeśli w firmie obowiązują konkretne procedury lub checklisty, aplikacja może je prowadzić krok po kroku, zmniejszając ryzyko pominięć.
W dobrze ułożonym procesie przydział zadań może być znacznie sprawniejszy. Nie chodzi o „magiczne" rozwiązania, tylko o proste reguły, które uwzględniają lokalizację, kompetencje i dostępność. Dzięki temu zlecenia serwisowe trafiają do odpowiedniej osoby, a koordynator nie musi za każdym razem ręcznie układać całego dnia od nowa.
Ogromną zmianę daje też elektronizacja dokumentów. Elektroniczne protokoły i raporty eliminują papier, a podpis klienta można zebrać na ekranie urządzenia. Do protokołu da się dołączyć zdjęcia, oznaczyć zużyte materiały, wpisać czas pracy i dodać uwagi. To działa szczególnie dobrze w realiach pandemii: ograniczamy obieg papieru i liczbę „dotknięć" dokumentu przez wiele osób, a jednocześnie przyspieszamy cały przepływ informacji.
Najważniejsze jest jednak to, że informacja płynie natychmiast między terenem a biurem. Gdy serwisant zakończy wizytę, biuro od razu widzi wynik, może zaplanować dalsze kroki, zamówić części, wysłać klientowi potwierdzenie albo uruchomić fakturowanie. Z perspektywy firmy oprogramowanie dla serwisu staje się narzędziem do pracy operacyjnej, a nie tylko „archiwum".
Pierwszą korzyścią, którą zwykle widać najszybciej, jest skrócenie czasu reakcji na zgłoszenia. Klient nie musi czekać, aż ktoś „oddzwoni z potwierdzeniem", bo planowanie jest oparte na aktualnych statusach. Łatwiej też komunikować planowaną wizytę i zmiany w harmonogramie, co zmniejsza liczbę nieporozumień.
Drugi obszar to efektywność ekip. Gdy zlecenia są lepiej rozdzielone, a trasy bardziej logiczne, rośnie liczba realizowanych zadań dziennie bez dokładania ludzi. To przekłada się też na redukcję kosztów paliwa i czasu przejazdów, bo zespół nie krąży „po omacku", tylko pracuje według planu, który można na bieżąco korygować.
Trzeci element to jakość obsługi. Serwisant, który przed wejściem do klienta widzi pełną historię, unika powtarzania pytań i szybciej diagnozuje problem. Standaryzacja protokołów sprawia, że dokumentacja jest kompletna i porównywalna, co pomaga również w analizie reklamacji czy powtarzalnych usterek.
Czwarty obszar to administracja i rozliczenia. Gdy dane o czasie, materiałach i wykonanych czynnościach są zbierane od razu, spada ryzyko błędów i „dziur" w dokumentach. W efekcie łatwiejsze staje się rozliczanie i fakturowanie – bo biuro nie musi czekać na papierowy protokół ani rozszyfrowywać notatek po kilku dniach. Z naszych obserwacji rynkowych (i z rozmów z firmami, które digitalizują serwis) często pojawiają się efekty typu wzrost efektywności rzędu 20–40% czy skrócenie pracy administracyjnej nawet o połowę – oczywiście wiele zależy od punktu startowego i jakości wdrożenia.
Warto też dodać korzyść mniej oczywistą: większą przewidywalność operacji. Kiedy widać obciążenie, kolejki zleceń i wąskie gardła, łatwiej podejmować decyzje o grafiku, dyżurach, zapasach części czy priorytetach klientów.
Na rynku istnieją gotowe systemy klasy FSM (Field Service Management) i w wielu przypadkach potrafią one szybko poprawić sytuację. Sprawdzają się zwłaszcza wtedy, gdy proces jest dość standardowy, zespół niewielki, a wymagania dokumentacyjne nie są skomplikowane. Jeśli firma potrzebuje podstaw: lista zleceń, proste statusy, protokół, to gotowy produkt może być dobrym startem.
Są jednak sytuacje, w których gotowe narzędzie zaczyna ograniczać. Dotyczy to firm o specyficznych wymaganiach branżowych, rozbudowanych procedurach, niestandardowych formularzach, kilku typach usług lub złożonych zasadach rozliczeń. Bardzo często kluczowa okazuje się też integracja z istniejącymi systemami – ERP, CRM, magazynem czy księgowością – bo bez tego dane i tak trzeba przepisywać, a „cyfryzacja" nie domyka procesu.
Wtedy właśnie pojawia się przewaga podejścia dedykowanego: dopasowujemy system do procesu, zamiast dopasowywać proces do systemu. W praktyce oznacza to m.in. takie formularze i kroki pracy, jakie firma realnie stosuje, oraz takie raportowanie, jakiego potrzebuje zarząd i operacje. Dedykowane oprogramowanie nie musi być rozbudowane „na zapas" – ważne, żeby było precyzyjnie trafione w to, co najbardziej boli.
Dobre wdrożenie zaczyna się nie od aplikacji, tylko od mapowania procesu. Warto na spokojnie opisać, jak dziś wygląda obieg informacji: skąd biorą się zgłoszenia, kto je kwalifikuje, jak planujemy, co serwisant musi mieć przed wyjazdem, co powinno wrócić po wizycie i kiedy powstaje faktura. Już na tym etapie zwykle widać miejsca, gdzie powstają opóźnienia i błędy.
Kolejny krok to wybór kilku kluczowych problemów do rozwiązania – nie wszystkiego naraz. Najczęściej są to: przydzielanie i statusy zleceń, dokumentacja z wizyty oraz widoczność dla biura. Dopiero później warto rozbudowywać system o kolejne elementy, jak gospodarka materiałowa, bardziej zaawansowane raporty czy rozbudowane harmonogramy.
Z naszego doświadczenia wynika też, że pilotaż na jednym regionie lub jednej ekipie to najsensowniejsza droga. Pozwala sprawdzić, czy aplikacja mobilna dla serwisantów rzeczywiście pasuje do realnych warunków pracy, czy formularze są zrozumiałe, a dane w biurze są wystarczające do rozliczeń. Po pilotażu łatwiej wprowadzić poprawki i dopiero wtedy skalować rozwiązanie.
Na koniec element często niedoceniany: szkolenia i zaangażowanie ludzi z terenu. Jeśli pracownicy mają poczucie, że system ułatwia im pracę (a nie jest wyłącznie narzędziem kontroli), adopcja przebiega dużo szybciej. W praktyce warto włączyć przedstawicieli ekip serwisowych w projekt już na etapie zbierania wymagań i testów.
Zarządzanie pracownikami terenowymi nie musi być chaotyczne, nawet jeśli zlecenia zmieniają się z godziny na godzinę, a zespół pracuje w rozproszeniu. Dobrze zaprojektowane, dedykowane oprogramowanie mobilne porządkuje koordynację pracy w terenie, przyspiesza przepływ informacji, eliminuje papier i poprawia jakość danych, na których opiera się firma.
W efekcie zyskujemy krótszy czas reakcji, lepsze wykorzystanie ekip, niższe koszty operacyjne i sprawniejsze rozliczenia – czyli inwestycję, która realnie się zwraca. Jeśli rozważają Państwo taki kierunek, w aveneo chętnie pomożemy przeanalizować proces, dobrać zakres i zaplanować bezpieczny pilotaż dedykowanego rozwiązania.
Maciej jest doświadczonym starszym analitykiem i menadżerem projektów IT w firmie aveneo. Posiada bogatą wiedzę i umiejętności w zakresie zarządzania projektami rozwoju oprogramowania, a także wdrażania i integracji systemów informatycznych. Dzięki swoim kompetencjom Maciej skutecznie zarządza zespołami projektowymi i zapewnia terminową realizację oraz najwyższą jakość.