Low-code i Citizen Development w przemyśle: Jak platformy niskokodowe przyspieszają cyfryzację produkcji i wzmacniają zespoły operacyjne

Software house, Transformacja cyfrowa, Przemysł 4.0 • 30.12.2025 • 15 minut

Wprowadzenie


W wielu firmach produkcyjnych potrzeba digitalizacji jest dziś pilniejsza niż kiedykolwiek. Presja na poprawę OEE, skracanie przezbrojeń, lepszą jakość i redukcję przestojów zderza się jednak z realiami klasycznych projektów IT: długimi analizami, kolejkami w backlogu i wdrożeniami liczonymi w miesiącach, a czasem latach. W efekcie pojawia się luka między tym, czego potrzebuje operacja „tu i teraz", a tym, co systemowo jest w stanie dostarczyć organizacja.

Właśnie w tę lukę coraz częściej wchodzą platformy low-code i no-code. Pozwalają tworzyć aplikacje, automatyzacje i raporty szybciej, bliżej procesów, często przy mniejszym obciążeniu zespołów programistycznych. Nie są „magiczną różdżką", ale w wielu przypadkach okazują się praktyczną odpowiedzią na problem tempa zmian na produkcji.

Trend ten nie jest marginalny. Gartner prognozował, że do końca 2025 roku 70% nowych aplikacji biznesowych będzie powstawać z wykorzystaniem platform niskokodowych. Dla przemysłu to sygnał, że low-code nie jest chwilową modą, tylko zmianą sposobu dostarczania rozwiązań cyfrowych. Pytanie brzmi: jak wykorzystać tę zmianę, nie wpadając w chaos „shadow IT" i przypadkowych narzędzi, które trudno utrzymać?

Low-code i Citizen Development w przemyśle

Czym są platformy low-code i no-code?


Low-code to podejście, w którym aplikacje buduje się głównie wizualnie, ale z możliwością dodania fragmentów kodu tam, gdzie jest to potrzebne. No-code idzie krok dalej: zakłada tworzenie rozwiązań bez pisania kodu, niemal wyłącznie przez konfigurację i „składanie" gotowych komponentów. W praktyce granica bywa płynna, bo wiele platform oferuje oba tryby pracy, zależnie od złożoności problemu.

W kontekście przemysłu najczęściej spotkasz platformy takie jak Microsoft Power Platform (Power Apps, Power Automate, Power BI), Mendix czy OutSystems. Ich wspólny mianownik to przyspieszenie tworzenia rozwiązań: formularzy, prostych aplikacji mobilnych, przepływów akceptacji, integracji danych czy dashboardów. Dzięki temu możliwe jest budowanie tzw. niskokodowych aplikacji przemysłowych, które szybko adresują konkretne potrzeby linii, jakości, utrzymania ruchu czy logistyki wewnętrznej.

Ważne jest jednak właściwe ustawienie oczekiwań. Low-code nie ma zastąpić programistów ani „zrobić z każdego operatora dewelopera". Raczej uzupełnia klasyczne wytwarzanie oprogramowania i pozwala zespołom IT skupić się na systemach krytycznych, architekturze, integracjach i bezpieczeństwie. Dobre porównanie to arkusze kalkulacyjne: kiedyś każdy raport wymagał udziału działu IT, dziś Excel daje autonomię biznesowi. Low-code w wielu obszarach robi podobny krok — z zachowaniem zasad i kontroli.

To wprowadza naturalnie kolejny temat: kto właściwie te rozwiązania buduje i jak robić to odpowiedzialnie w środowisku fabryki?

Citizen Developer – nowa rola w fabryce


Citizen Developer to pracownik spoza działu IT, który tworzy aplikacje biznesowe przy użyciu zatwierdzonych narzędzi i w ramach określonych zasad organizacyjnych. To kluczowe: citizen development nie oznacza samowolki technologicznej. Oznacza umożliwienie ludziom, którzy najlepiej znają proces, budowania narzędzi wspierających ten proces — przy wsparciu i nadzorze IT.

Gartner prognozował, że do 2026 roku citizen developerzy będą stanowić 80% użytkowników platform low-code w dużych przedsiębiorstwach. W produkcji profil takiej osoby jest bardzo konkretny: technolog, inżynier procesu, kierownik zmiany, lider obszaru, specjalista jakości, planista. To ludzie, którzy znają „wąskie gardła" nie z map procesów, ale z codziennego zarządzania odchyleniami, awariami i priorytetami na zmianie. Właśnie dlatego citizen developer w fabryce ma potencjał tworzenia narzędzi trafiających w realną potrzebę, a nie w założenia zebrane w długiej analizie.

Co istotne, w dojrzałym modelu citizen development rola IT nie znika — zmienia się. IT tworzy standardy, udostępnia bezpieczne konektory, dba o architekturę i governance, a jednocześnie staje się partnerem i mentorem. Taka „kontrolowana demokratyzacja" zwykle działa lepiej niż zakazy, które i tak kończą się tworzeniem nieformalnych rozwiązań w Excelu, Accessie albo prywatnych narzędziach poza kontrolą.

A gdy tę koncepcję przenieść na realne problemy produkcji, szybko pojawiają się scenariusze, w których low-code w przemyśle daje bardzo namacalne efekty.

Citizen Developer w fabryce

Praktyczne zastosowania w produkcji


Jednym z najczęstszych przypadków jest aplikacja do zgłaszania awarii i usterek. W typowym zakładzie operator zauważa problem, informuje brygadzistę, ktoś dzwoni do utrzymania ruchu, a opis usterki ginie w rozmowie lub na kartce. Kierownik zmiany może zbudować w Power Apps prostą aplikację mobilną: operator robi zdjęcie, dopisuje objawy, wybiera maszynę i kategorię awarii, a zgłoszenie trafia do właściwej kolejki. Integracja z systemem ticketowym lub nawet z listą zadań w organizacji bywa możliwa w godzinach, nie w tygodniach. W praktyce zmienia to jakość danych o awariach i skraca czas reakcji, bo utrzymanie ruchu dostaje od razu kontekst.

Drugi scenariusz to dashboard KPI dla linii produkcyjnej. Inżynier procesu często ma dane „porozrzucane" między sterownikami, raportami, systemem MES i arkuszami. Przy wykorzystaniu Power BI można połączyć źródła danych i zbudować widok OEE, przestojów, scrapu czy jakości w cyklu zbliżonym do rzeczywistego. Jeśli dane pochodzą z automatyki, często wykorzystuje się OPC UA (standard komunikacji pozwalający bezpiecznie udostępniać dane z urządzeń i systemów OT do aplikacji IT). To nie znaczy, że każdy zakład „podpina PLC do BI bezpośrednio", ale dobrze zaprojektowana warstwa danych pozwala zespołowi procesowemu szybciej weryfikować hipotezy i działać, zamiast czekać na długi projekt raportowy. W tym ujęciu Power Platform w produkcji staje się narzędziem do skracania pętli decyzyjnej.

Trzeci scenariusz dotyczy jakości i automatyzacji obiegu odchyleń. Specjalista ds. jakości może zbudować w Power Automate przepływ, który po wykryciu odchylenia parametru (np. z systemu pomiarowego lub z rejestru kontrolnego) automatycznie wysyła powiadomienie, tworzy zadanie kontrolne, przypisuje je do odpowiedzialnej osoby i eskaluje do przełożonego, jeśli nie ma reakcji w określonym czasie. To przykład, gdzie automatyzacja procesów produkcyjnych nie oznacza automatyzacji maszyn, tylko automatyzację pracy informacyjnej wokół procesu, która często bywa równie kosztowna w opóźnieniach i błędach.

W każdym z tych przykładów kluczowe jest to, że low-code nie zastępuje systemów MES czy ERP. Raczej wypełnia luki między nimi: tworzy lekkie narzędzia dla konkretnych ról, ułatwia zbieranie danych, przyspiesza obieg informacji. Dzięki temu no-code w produkcji i low-code w przemyśle stają się wsparciem codziennej pracy operacyjnej, a nie alternatywą dla systemów klasy enterprise.

Skoro więc zastosowania są realne, naturalnie pojawia się pytanie o korzyści biznesowe i o to, co zyskuje organizacja poza samym „szybciej".

Korzyści biznesowe


Największą przewagą jest skrócenie czasu od pomysłu do wdrożenia: tam, gdzie wcześniej prosty formularz czy obieg akceptacji czekał w kolejce do IT, dziś można go uruchomić w dni. To odciąża zespół IT, który może skoncentrować się na inicjatywach strategicznych (architektura danych, integracje, cyberbezpieczeństwo, rozwój MES/ERP), a jednocześnie obniża koszt tworzenia prostych narzędzi. Warto też zauważyć czynnik ludzki: rośnie zaangażowanie pracowników operacyjnych, bo widzą, że ich potrzeby są realizowane szybko, a oni sami mają wpływ na kształt narzędzi.

W dobrze prowadzonych programach citizen development (z governance i wsparciem IT) firmy często raportują mierzalne efekty, takie jak:

  • Redukcja czasu rozwoju aplikacji o 50–90%
  • Spadek backlogu IT o 30–40%
  • ROI z citizen development osiągany średnio w 6 miesięcy

Te liczby nie „dzieją się same". Wynikają z wyboru właściwych przypadków użycia i z tego, że niskokodowe aplikacje przemysłowe są budowane jako element spójnego ekosystemu. To prowadzi do mniej wygodnego, ale kluczowego tematu: ryzyk i tego, jak im przeciwdziałać.

Wyzwania i jak im sprostać


Pierwszym ryzykiem jest shadow IT: aplikacje tworzone poza kontrolą, z dostępem do danych, bez standardów, bez odpowiedzialności za utrzymanie. W środowisku produkcyjnym konsekwencje mogą być poważniejsze niż w typowym biurze, bo błędna logika workflow, nieprawidłowe dane lub zbyt szerokie uprawnienia wpływają na decyzje operacyjne. Drugim obszarem jest bezpieczeństwo danych i zgodność: kto ma dostęp do jakich informacji, jak logujemy zdarzenia, jak zarządzamy tożsamością, jak chronimy dane jakościowe czy produkcyjne.

Kolejne wyzwanie to integracja z systemami legacy i światem OT. Fabryki rzadko mają „czyste" środowisko: obok nowoczesnych systemów działają starsze bazy, aplikacje lokalne, sterowniki i interfejsy specyficzne dla dostawców maszyn. Low-code pomaga, ale nie zawsze rozwiąże wszystko z pudełka. Do tego dochodzi utrzymanie: aplikacje stworzone przez osoby spoza IT muszą mieć wersjonowanie, właściciela biznesowego, zasady zmian i plan rozwoju, inaczej po kilku miesiącach stają się trudne do modyfikacji.

Odpowiedzią jest governance, czyli ramy organizacyjne dla citizen development. W praktyce obejmuje to zdefiniowanie, kto i w jakim zakresie może tworzyć rozwiązania, jakie dane mogą być używane, jak wygląda przegląd i zatwierdzanie aplikacji, jakie są standardy nazewnictwa, środowisk (dev/test/prod), uprawnień i monitoringu. W dojrzałym modelu profesjonalni deweloperzy pełnią rolę mentorów i „strażników architektury": pomagają projektować integracje, dbają o bezpieczeństwo i wskazują, kiedy rozwiązanie przekracza możliwości no-code/low-code i wymaga klasycznego developmentu.

Kluczowa jest też selekcja tematów. Citizen development świetnie sprawdza się przy narzędziach wspierających pracę: formularzach, rejestrach, prostych automatyzacjach, raportowaniu, aplikacjach dla konkretnych ról. Złożone systemy transakcyjne, krytyczne elementy MES, zaawansowane integracje czy rozwiązania o wysokich wymaganiach wydajnościowych nadal powinny być budowane profesjonalnie. I tu dochodzimy do roli software house w ekosystemie low-code.

Wyzwania low-code w przemyśle

Rola software house w ekosystemie low-code


Platformy low-code nie eliminują potrzeby współpracy z doświadczonym zespołem wytwórczym — one ją redefiniują. W modelu hybrydowym profesjonaliści budują elementy, które muszą być niezawodne, bezpieczne i wielokrotnego użytku: komponenty, konektory do systemów legacy, integracje z MES/ERP, API, mechanizmy autoryzacji, standardy danych i logowanie zdarzeń. Dzięki temu citizen developerzy mogą skupić się na warstwie „blisko procesu": formularzach, prostych aplikacjach, automatyzacjach i szybkich iteracjach z użytkownikami.

To podejście bywa szczególnie efektywne w środowisku Microsoft. Jeśli organizacja korzysta z M365, Azure czy narzędzi Microsoft, Power Platform w produkcji może stać się naturalnym uzupełnieniem architektury — pod warunkiem, że integracje i bezpieczeństwo są zaprojektowane profesjonalnie. Właśnie tu software house wnosi największą wartość: nie „robi aplikacji zamiast biznesu", tylko buduje fundamenty i ramy, dzięki którym biznes może tworzyć szybciej i bezpieczniej.

aveneo jako software house specjalizujący się w Microsoft .NET tworzy dedykowane oprogramowanie dla przemysłu i produkcji, w tym system aveneo.MES oraz rozwiązania łączące świat IT i OT. Pracując w Agile/Scrum, aveneo wspiera klientów w budowaniu hybrydowych ekosystemów: tam, gdzie wystarczą niskokodowe aplikacje przemysłowe, pomaga je wdrożyć i ustandaryzować, a tam, gdzie potrzeba solidnego backendu, integracji i architektury, dostarcza rozwiązania dedykowane. Efekt jest pragmatyczny: szybkość low-code połączona z niezawodnością klasycznego developmentu.

Podsumowanie


Low-code i citizen development to trwała zmiana w sposobie dostarczania rozwiązań biznesowych. Dla przemysłu oznacza to realną szansę na przyspieszenie, jakiego wymaga digitalizacja — bez całkowitej zależności od cykli projektowych IT. Jednocześnie sukces nie polega na tym, by „każdy budował wszystko", tylko na mądrej równowadze: governance chroniącym przed chaosem, wsparciu profesjonalistów w integracjach i bezpieczeństwie oraz kulturze zaufania do kompetencji ludzi operacji.

Jeśli chcesz sprawdzić, jak podejść do citizen development w Twoim zakładzie — od wyboru pierwszych use case'ów, przez zasady governance, po integracje z MES/ERP i OT — skontaktuj się z zespołem aveneo. Dobrze zaprojektowany program low-code pozwala szybko pokazać efekty, a jednocześnie budować spójny, bezpieczny ekosystem rozwiązań dla produkcji.

O autorze

Dawid jest założycielem aveneo, które stało się cenionym partnerem biznesowym dla wielu firm i organizacji, oferując im innowacyjne i dopasowane do ich potrzeb rozwiązania IT. Dzięki wizji i strategii Dawida aveneo stale się rozwija i umacnia swoją pozycję na rynku jako lider w dziedzinie tworzenia dedykowanego oprogramowania.

Dawid
CEO
Jesteś gotowy, żeby porozmawiać o swoim projekcie?