Dowiedz się więcej
Poznaj i zrozum jak wygląda
Technologia
Elastyczne zespoły
Sztuczna inteligencja
Cloud / chmura
Rozwój oprogramowania
Projektowanie produktów cyfrowych
Wybrane technologie
Usługi serwisowe IT
Fintech
Przemysł i produkcja
Rozwiązania dedykowane
Oprogramowanie produkcyjne
Rozszerzona rzeczywistość
Oprogramowanie dla branży HoReCa
W wielu firmach produkcyjnych i handlowych proces ofertowania wygląda podobnie. Zapytanie wpada na skrzynkę mailową, handlowiec zaczyna szukać właściwego cennika, otwiera kolejne pliki, porównuje wersje, dopytuje magazyn o dostępność i technologa o to, czy dana konfiguracja w ogóle ma sens. Niby to „tylko oferta", ale w praktyce to zlepek decyzji, które muszą się spinać cenowo, technicznie i terminowo.
Problem w tym, że klient nie widzi tego wysiłku. Widzi tylko jedno: ile musi czekać. Jeśli odpowiedź nie przyjdzie szybko, bardzo często idzie dalej. A konkurencja, nawet jeśli ma gorszy produkt, potrafi wygrać samą szybkością reakcji.
Konfigurator produktów i automatyzacja ofertowania rozwiązują ten problem wprost. To podejście, w którym system prowadzi użytkownika przez wybór parametrów, pilnuje zgodności wariantów, liczy cenę i potrafi wygenerować gotową ofertę w kilka minut zamiast w kilka godzin. Dzięki temu firma sprzedaje szybciej, popełnia mniej błędów i przestaje być zakładnikiem Excela oraz wiedzy „w głowach".
Najbardziej niedoceniany koszt tradycyjnego ofertowania to czas reakcji. Klient często wysyła zapytanie do kilku dostawców naraz i wcale nie czeka cierpliwie na „najlepiej policzoną" propozycję. W wielu branżach wygrywa ten, kto pierwszy dostarczy sensowną ofertę: jasną, kompletną i bez wielkich znaków zapytania. Klasyczny scenariusz wygląda tak: zapytanie wpada w piątek po południu, handlowiec ma inne tematy, technolog już nie odbiera, więc oferta „siądzie" dopiero w poniedziałek. Potem jeszcze korekty, doprecyzowania, sprawdzenie rabatu i finalnie wysyłka we wtorek. W poniedziałek klient zdążył już kupić u konkurencji, bo miał komplet informacji szybciej.
Drugi problem to błędy w konfiguracjach. Ręczne składanie oferty z wielu źródeł prawie zawsze oznacza ryzyko pomyłki: nie ten wariant, nie ta norma, brak kompatybilności elementów, źle dobrane akcesoria, przestarzała cena albo pominięty koszt dodatkowy. Czasem błąd wychodzi jeszcze przed podpisaniem umowy, gdy ktoś uważny w dziale technicznym zauważy nieścisłość. Ale często ujawnia się dopiero po zamówieniu, kiedy trzeba się tłumaczyć klientowi, przepisywać dokumenty, renegocjować albo – w najgorszym wariancie – realizować zlecenie na warunkach, które są nieopłacalne. Każda taka sytuacja zjada marżę i zaufanie.
Trzeci kłopot to rozproszenie wiedzy. Cenniki w Excelu, specyfikacje w PDF-ach, zasady rabatowania w mailach, a ograniczenia produkcyjne w głowach dwóch doświadczonych osób. Działa, dopóki te osoby są dostępne i dopóki firma nie urośnie albo nie zacznie sprzedawać bardziej złożonych wariantów. Gdy kluczowy pracownik jest na urlopie, proces ofertowania zwalnia. Gdy odchodzi – w firmie zostaje luka, której nie da się łatwo zasypać, bo nigdzie nie ma spisanych reguł.
W efekcie ofertowanie staje się wąskim gardłem. Handlowcy nie sprzedają tyle, ile mogliby, bo zbyt dużo czasu poświęcają na liczenie, sprawdzanie i „składanie" oferty zamiast na rozmowę z klientem. A firma płaci za ten stan podwójnie: utraconymi szansami sprzedaży oraz kosztami błędów.
Konfigurator produktów można opisać najprościej jako inteligentnego przewodnika, który pomaga dobrać właściwy wariant produktu i zamienić go w gotową ofertę. Użytkownik nie musi znać wszystkich zależności ani pamiętać o ograniczeniach. System prowadzi go krok po kroku, zaczynając od decyzji ogólnych, a kończąc na szczegółach. Kluczowe jest to, że na każdym etapie pokazuje tylko opcje, które mają sens w kontekście wcześniejszych wyborów. Jeśli jakiś materiał nie występuje w danym wymiarze, użytkownik po prostu go nie zobaczy. Jeśli wybrane akcesorium wymaga innego typu podstawy, konfigurator to uwzględni.
W praktyce konfigurator działa jak doświadczony doradca, który jest zawsze dostępny i zawsze konsekwentny. Sprawdza, czy konfiguracja jest technicznie możliwa i zgodna z regułami, które firma przyjęła: od ograniczeń produkcyjnych, przez normy i standardy, aż po wymagania jakościowe. Dzięki temu handlowiec nie musi za każdym razem „ratować się" konsultacją z działem technicznym, a klient nie dostaje propozycji, której nie da się wykonać.
Istotnym elementem jest też liczenie ceny w czasie rzeczywistym. Z perspektywy biznesu to nie jest tylko wygoda, ale sposób na kontrolę marży. Konfigurator potrafi uwzględnić wybrane opcje, koszty dodatkowe, warunki handlowe konkretnego klienta oraz aktualne rabaty. Cena przestaje być efektem ręcznego kalkulowania, a staje się wynikiem spójnych zasad.
Na końcu procesu konfigurator może wygenerować komplet materiałów: ofertę handlową, specyfikację techniczną, a często też wizualizację produktu. I to jest moment, w którym automatyzacja ofertowania pokazuje pełną wartość. Zamiast „przygotowywać dokumenty", zespół sprzedaży dostaje gotowy pakiet, który można od razu wysłać klientowi albo wykorzystać jako podstawę do rozmowy i negocjacji.
Wyobraźmy sobie firmę, która produkuje meble biurowe na wymiar. Dużo wariantów: różne wymiary blatów, rodzaje stelaży, kolory, przegrody, prowadzenie kabli, akcesoria, a do tego zależności typu „ten uchwyt pasuje tylko do tej grubości blatu". Sprzedaż idzie zarówno do firm końcowych, jak i przez architektów, którzy przygotowują projekty dla klientów.
Przed wdrożeniem konfiguratora typowe zapytanie wyglądało tak: architekt pyta o wyposażenie open space dla 50 osób. W wiadomości są założenia, ale szczegóły trzeba doprecyzować. Handlowiec zbiera informacje, sprawdza ceny, konsultuje nietypowe elementy z technologiem, wraca do architekta z pytaniami, robi poprawki, zmienia warianty, bo „ten stelaż jednak odpada" albo „przy tej długości musi być dodatkowe wzmocnienie". Całość potrafi zająć 2–3 dni robocze, a i tak łatwo o pomyłkę w specyfikacji lub rozjechaną cenę.
Po wdrożeniu konfiguratora część pracy przeniosła się na wcześniejszy etap – tam, gdzie klient i tak podejmuje decyzje. Architekt mógł sam skonfigurować biurka, wybierając wymiary, materiały i dodatki. System na bieżąco podpowiadał dopuszczalne opcje, pilnował reguł produkcyjnych i od razu pokazywał cenę oraz termin realizacji w zależności od wybranych elementów. Zamiast serii maili „a czy to na pewno się da?", konfigurator prowadził do wersji, którą da się wyprodukować.
Handlowiec przestał być osobą, która „składa" ofertę. Zaczął dostawać gotowe zapytania z kompletną specyfikacją i mógł skupić się na tym, co realnie zwiększa szanse sprzedaży: rozmowie o priorytetach, dopasowaniu propozycji do budżetu, warunkach dostaw, serwisie i budowaniu relacji z architektem.
Wymierne efekty okazały się bardzo konkretne. Czas przygotowania oferty spadł z 2–3 dni do 2–3 godzin, bo większość danych była kompletna od razu, a reszta wymagała tylko dopięcia handlowego. Liczba obsługiwanych zapytań wzrosła o około 40%, bo zespół przestał tonąć w ręcznej pracy. Liczba błędów w specyfikacjach zmniejszyła się o około 95%, bo system zwyczajnie nie pozwalał przejść dalej z niepoprawną konfiguracją.
Najbardziej widoczna jest szybkość, która daje przewagę konkurencyjną. W wielu procesach zakupowych klient nie wybiera „najlepszej" oferty w próżni, tylko tę, która spełnia wymagania i pojawia się na czas. Konfigurator pozwala odpowiadać na zapytania tego samego dnia, nawet jeśli produkt ma wiele opcji. To oznacza więcej rozmów na etapie, gdy klient jeszcze nie podjął decyzji, i mniej sytuacji, w których oferta przychodzi „za późno, bo temat już zamknięty".
Drugi obszar to eliminacja błędów i ochrona marży. Każdy błąd w ofercie może uruchomić lawinę kosztów: poprawki dokumentów, dodatkowe konsultacje, przesunięcia terminów, a czasem reklamacje. Bywa też odwrotnie: błąd po stronie firmy skutkuje koniecznością dotrzymania ceny, która nie uwzględnia wszystkich elementów, i sprzedaż robi się nieopłacalna. System, który pilnuje reguł konfiguracji i logiki cen, działa jak bezpiecznik. Nie zastępuje myślenia, ale ogranicza przestrzeń na pomyłki.
Trzecia korzyść to odciążenie handlowców. Wiele firm ma świetnych sprzedawców, którzy większość dnia spędzają nie na sprzedaży, tylko na przygotowywaniu materiałów. Konfigurator nie zabiera im roli, tylko oddaje czas. Zamiast przeklikiwać pliki, mogą zadzwonić do klienta, dopracować warunki, poprowadzić negocjacje albo wrócić do „zamrożonych" leadów. To zwykle daje wzrost sprzedaży bez zatrudniania kolejnych osób.
Wreszcie jest niezależność od wiedzy pojedynczych osób. Gdy reguły produktu, warianty i ograniczenia są zapisane w systemie, firma przestaje być zależna od tego, czy konkretny ekspert jest dziś dostępny. Nowy pracownik może ofertować skutecznie szybciej, bo system go prowadzi. A doświadczeni specjaliści nie są zasypywani pytaniami o podstawy – mogą zająć się wyjątkami, rozwojem oferty i poprawą procesu.
Najwięcej zyskują firmy, które sprzedają produkty konfigurowalne. To mogą być meble, maszyny, konstrukcje stalowe, okna czy systemy oświetleniowe – wszędzie tam, gdzie klient wybiera spośród wielu opcji, a kombinacje mają swoje reguły. W takich przypadkach konfigurator porządkuje proces i skraca drogę od zapytania do konkretnej decyzji zakupowej.
Drugim typem są firmy z szerokim asortymentem i skomplikowanymi cennikami. Dystrybutorzy i hurtownie często nie mają „konfiguracji" w sensie technicznym, ale mają ogrom produktów, różne poziomy cen, rabaty, warunki dostaw, zamienniki i zależności między pozycjami. Tam automatyzacja ofertowania działa jak porządna mapa: pozwala szybko dojść do właściwych produktów i policzyć ofertę bez ręcznego przekopywania się przez tysiące pozycji.
Konfigurator jest też szczególnie wartościowy w branżach, gdzie szybkość reakcji decyduje o wygranej. Zapytania projektowe i przetargi mają swoje okna czasowe. Jeśli firma potrafi przygotować ofertę sprawnie, ma szansę wejść do rozmów na lepszych warunkach, bo nie jest zmuszona do chaotycznego „dopinania" oferty na ostatnią chwilę.
I wreszcie: firmy, które chcą rosnąć bez proporcjonalnego rozbudowywania działu handlowego. Automatyzacja pozwala obsłużyć więcej zapytań tą samą liczbą osób, bo koszt obsługi pojedynczej oferty spada. To jeden z bardziej praktycznych sposobów skalowania sprzedaży, zwłaszcza w firmach średniej wielkości.
Pierwszym krokiem powinna być analiza obecnego procesu ofertowania. Warto spojrzeć na niego bez upiększania: ile realnie trwa przygotowanie typowej oferty, a ile tej pracy to „szukanie danych" i weryfikacja? Jak często wracacie do klienta z dodatkowymi pytaniami, bo czegoś brakuje? Ile zapytań kończy się sprzedażą i na którym etapie najczęściej odpadają? Takie liczby szybko pokazują, gdzie automatyzacja da największy efekt.
Kolejny krok to wybór obszaru startowego. Nie trzeba obejmować konfiguratora całego asortymentu od razu. Często lepiej zacząć od jednej linii produktowej, która generuje dużo zapytań i ma wysoki koszt ofertowania, albo od segmentu, gdzie pomyłki są szczególnie drogie. Wdrożenie w mniejszym zakresie pozwala szybciej zobaczyć wyniki, dopracować zasady i zbudować zaufanie w zespole.
Bardzo ważna jest jakość danych wejściowych. Konfigurator jest tak dobry, jak dane, które go zasilają: aktualne ceny, poprawne opisy wariantów, jasno zdefiniowane reguły wyboru i ograniczenia. Jeśli w firmie cenniki żyją w kilku wersjach, a specyfikacje mają „wyjątki od wyjątków", to warto zacząć od uporządkowania tego obszaru. To zwykle nie jest spektakularna praca, ale daje największy spokój w codziennym działaniu.
Na koniec warto pomyśleć o integracji z istniejącymi systemami. W wielu firmach działa system do zarządzania relacjami z klientami (CRM – Customer Relationship Management), system do zarządzania zasobami firmy (ERP – Enterprise Resource Planning) oraz system magazynowy. Konfigurator, który jest połączony z resztą środowiska, może automatycznie uwzględniać warunki klienta, dostępność, terminy i historię współpracy. Gdy działa w oderwaniu, nadal pomoże, ale nie wykorzysta pełni potencjału. Takie wdrożenia prawie zawsze wymagają dopasowania do specyfiki firmy i jej produktów, bo każda organizacja ma inne zasady sprzedaży i inne „punkty bólu".
Konfigurator produktów i automatyzacja ofertowania to w gruncie rzeczy inwestycja w przewidywalność sprzedaży. Zamiast procesu opartego na improwizacji, plikach i konsultacjach „na szybko", firma dostaje spójny sposób tworzenia ofert. To przekłada się na krótszy czas reakcji, mniej błędów, lepszą kontrolę marży i lepsze wykorzystanie czasu zespołu handlowego.
To nie jest rozwiązanie zarezerwowane dla dużych korporacji. W praktyce średnie firmy produkcyjne i handlowe często osiągają największy zwrot, bo przeskok od Excela i wiedzy rozproszonej po firmie do uporządkowanego systemu jest najbardziej odczuwalny. Jeśli masz wrażenie, że ofertowanie stało się hamulcem sprzedaży, warto zadać sobie dwa proste pytania: ile zapytań tracisz, bo oferta nie wyszła na czas, i ile marży oddajesz przez błędy w konfiguracjach, których dałoby się uniknąć?
Dawid jest założycielem aveneo, które stało się cenionym partnerem biznesowym dla wielu firm i organizacji, oferując im innowacyjne i dopasowane do ich potrzeb rozwiązania IT. Dzięki wizji i strategii Dawida aveneo stale się rozwija i umacnia swoją pozycję na rynku jako lider w dziedzinie tworzenia dedykowanego oprogramowania.