Dowiedz się więcej
Poznaj i zrozum jak wygląda
Technologia
Elastyczne zespoły
Sztuczna inteligencja
Cloud / chmura
Rozwój oprogramowania
Projektowanie produktów cyfrowych
Wybrane technologie
Usługi serwisowe IT
Fintech
Przemysł i produkcja
Rozwiązania dedykowane
Oprogramowanie produkcyjne
Rozszerzona rzeczywistość
Oprogramowanie dla branży HoReCa
W lipcu 2022 roku wiele firm jest już na zaawansowanym etapie cyfryzacji przedsiębiorstwa: korzystamy z systemów ERP, CRM, e-commerce, narzędzi do automatyzacji marketingu, platform logistycznych, a coraz częściej także z rozwiązań chmurowych. Dane rosną szybciej niż kiedykolwiek. Problem w tym, że samo „posiadanie danych" nie oznacza jeszcze, że można im ufać.
W praktyce w przedsiębiorstwach często obserwuję podobny schemat: raporty z różnych działów pokazują inne wartości, handlowcy „poprawiają" kartoteki klientów po swojemu, magazyn operuje na innych nazwach produktów niż produkcja, a w finansach trzeba ręcznie uzgadniać zestawienia, bo źródła się rozjeżdżają. Z czasem powstaje chaos informacyjny, w którym każda decyzja wymaga dodatkowych telefonów, weryfikacji i „doprecyzowania".
Nie jest to wyłącznie problem organizacyjny. Według powszechnie cytowanych analiz firm badawczych (m.in. Gartner) niska jakość danych potrafi kosztować organizacje miliony dolarów rocznie, bo generuje błędy operacyjne, straty sprzedażowe i dodatkową pracę. IDC z kolei zwraca uwagę na rosnące koszty wynikające z niewykorzystania danych w sposób efektywny — bo dane są rozproszone, niespójne lub nieaktualne, więc zamiast napędzać biznes, stają się hamulcem.
Skoro dane są paliwem procesów i decyzji, to jak sprawić, by były wiarygodne, spójne i użyteczne w całej organizacji?
Jakość danych (data quality) w ujęciu biznesowym to stopień, w jakim dane nadają się do konkretnego celu: realizacji procesów, obsługi klienta, raportowania, planowania czy automatyzacji. Dobre dane nie muszą być „idealne" w sensie akademickim — muszą być wystarczająco poprawne, żeby decyzje i operacje oparte na nich nie generowały ryzyka oraz kosztów.
Na jakość danych składa się m.in. kompletność i dokładność. Kompletność oznacza, że w rekordzie znajdują się wszystkie potrzebne informacje — np. klient B2B ma uzupełniony NIP, adres dostawy, warunki płatności oraz osobę kontaktową. Gdy tych pól brakuje, procesy zaczynają się „wywracać": faktury wracają do korekty, wysyłki są wstrzymywane, a handlowcy poświęcają czas na doprecyzowania. Dokładność natomiast dotyczy tego, czy dane są poprawne — literówka w adresie magazynowym albo pomylony kod kraju przy wysyłce międzynarodowej potrafią wywołać realne opóźnienia i koszty logistyczne.
Równie ważna jest spójność i aktualność. Spójność oznacza, że ta sama informacja ma tę samą wartość w różnych systemach i kanałach — np. CRM, ERP i platforma e-commerce „zgadzają się" co do tego, jaki rabat ma klient i jakie ma warunki dostawy. Aktualność to z kolei pewność, że dane odzwierciedlają bieżący stan: klient zmienił adres, dostawca zaktualizował numer konta, a produkt ma nową specyfikację. Bez aktualności firma działa na „historycznych" założeniach, a to szybko przekłada się na reklamacje i błędne decyzje zakupowe.
Na końcu warto dodać unikalność, czyli eliminację duplikatów. To częsty problem: ten sam klient istnieje jako „ABC Sp. z o.o." w systemie sprzedażowym, jako „ABC sp z oo" w księgowości i jako „ABC" w e-commerce. Efekt? Wielokrotne mailingi, rozproszone historie kontaktu, błędne limity kredytowe i trudność w ustaleniu, które dane są „prawdziwe".
Master Data Management (MDM) to podejście i jednocześnie klasa rozwiązań, których celem jest uporządkowanie i ustandaryzowanie danych podstawowych (dane podstawowe): klientów, produktów, dostawców, lokalizacji, struktur organizacyjnych — czyli tych informacji, które są współdzielone przez wiele procesów i systemów. W odróżnieniu od danych transakcyjnych (np. zamówień, faktur) dane podstawowe zmieniają się rzadziej, ale ich jakość wpływa praktycznie na wszystko.
Najważniejszą ideą MDM jest stworzenie single source of truth — jednego, wiarygodnego źródła prawdy o kluczowych encjach w firmie. W praktyce oznacza to, że organizacja ustala, gdzie powstaje „wzorcowy" rekord produktu czy klienta, jak wygląda jego struktura, jakie reguły walidacji muszą być spełnione i jak te dane są publikowane do innych systemów w ramach integracji systemów.
Dobrym porównaniem jest centralna kartoteka — kiedyś papierowa, prowadzona przez osoby odpowiedzialne za ewidencję. MDM jest jej nowoczesnym odpowiednikiem: cyfrowym, zautomatyzowanym i zintegrowanym z ekosystemem aplikacji. Różnica polega na tym, że MDM nie tylko „przechowuje" dane, ale wymusza standardy jakości danych: pilnuje formatów, kompletności, logiki biznesowej i zapobiega powielaniu rekordów.
W zależności od dojrzałości organizacji MDM może realizować różne funkcje, ale w uproszczeniu najczęściej obejmuje:
Pierwszy scenariusz jest szczególnie częsty w firmach produkcyjnych i dystrybucyjnych. Produkt funkcjonuje w trzech światach: w ERP ma kod „P-1001", w systemie magazynowym występuje jako „1001/2022", a w e-commerce — jako „Model X 1L". Każdy dział ma swoje powody: inne struktury indeksów, historyczne przyzwyczajenia, migracje po wdrożeniach. Gdy przychodzi moment analizy marży albo planowania produkcji, raporty nie składają się w całość. Zespół traci czas na uzgadnianie mapowań, a pojedyncza pomyłka w dopasowaniu indeksu potrafi przełożyć się na błędne zamówienie surowców lub wystawienie oferty na niewłaściwy wariant produktu.
Drugi scenariusz dotyczy klienta. Dział sprzedaży ma aktualny numer telefonu i adres e-mail osoby decyzyjnej, ale dział obsługi klienta pracuje na rekordzie sprzed roku, bo dane w CRM i systemie zgłoszeń nie są zsynchronizowane. Klient dzwoni z reklamacją, konsultant nie widzi kluczowych informacji, a handlowiec dowiaduje się o problemie z opóźnieniem. Efekt to nie tylko gorsze doświadczenie klienta, ale też ryzyko utraty kontraktu — zwłaszcza w B2B, gdzie liczy się przewidywalność i szybka reakcja.
Trzeci scenariusz pojawia się przy rozwoju firmy: nowe oddziały, nowe kanały sprzedaży, akwizycje. Dane podstawowe „rozjeżdżają się" jeszcze szybciej, bo każdy nowy system wnosi własne słowniki, identyfikatory i reguły. W pewnym momencie organizacja ma już wszystko „w systemach", ale nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania bez ręcznej pracy: ilu mamy aktywnych klientów, jakie mamy realne stany produktów w całej sieci magazynów, który dostawca jest przypisany do jakiej kategorii i na jakich warunkach.
Pierwszy obszar to oszczędności operacyjne. Kiedy dane podstawowe są spójne, procesy wymagają mniej ręcznych korekt, a integracja systemów przestaje polegać na ciągłym „łataniu" wyjątków. Firmy często zauważają wyraźne skrócenie czasu potrzebnego na uzgadnianie danych między działami oraz na przygotowanie raportów. W praktyce uporządkowanie źródeł i reguł potrafi zredukować czas konsolidacji danych o kilkadziesiąt procent (często wskazuje się przedział 40–60% tam, gdzie wcześniej dominowała praca ręczna), bo znika konieczność stałego czyszczenia tych samych błędów w wielu miejscach.
Drugi obszar to lepsza jakość decyzji. MDM nie jest celem samym w sobie — jego wartość ujawnia się wtedy, gdy zarząd i menedżerowie mogą podejmować decyzje na podstawie tych samych definicji i tych samych danych. Jeśli „aktywny klient" oznacza to samo w sprzedaży, marketingu i finansach, a „produkt" ma jednoznaczną strukturę i atrybuty, łatwiej planować stany magazynowe, politykę rabatową czy rozwój portfolio. Dodatkowo single source of truth ogranicza konflikt danych w raportach: zamiast dyskusji „który raport jest prawdziwy", można skupić się na działaniach.
Trzeci obszar to zgodność regulacyjna i audyty. W realiach 2022 roku temat RODO i zarządzania danymi osobowymi nadal jest bardzo praktyczny: firmy muszą wiedzieć, gdzie przechowywane są dane klientów, jak są aktualizowane i jak realizowane są żądania dotyczące wglądu czy usunięcia danych. Spójne zarządzanie danymi podstawowymi ułatwia pokazanie ścieżki danych w organizacji, ogranicza nadmiarowe kopie oraz zmniejsza ryzyko wysyłki informacji na nieaktualne adresy czy do niewłaściwych kontaktów. Przy audycie liczy się nie tylko to, że dane „są", ale że proces ich utrzymania jest kontrolowany.
Dobre wdrożenie Master Data Management zwykle zaczyna się od spokojnego audytu: skąd pochodzą dane podstawowe, które systemy są źródłami, gdzie dane są modyfikowane oraz które błędy pojawiają się najczęściej. Na tym etapie ważne jest, by nie ograniczać się do IT — trzeba włączyć właścicieli procesów, bo jakość danych to temat biznesowy. Często dopiero rozmowa z magazynem, sprzedażą i księgowością pokazuje, które pola są krytyczne i jakie „obejścia" funkcjonują na co dzień.
Następnie organizacja definiuje, co dokładnie jest danymi podstawowymi i jak powinna wyglądać ich struktura. W firmach B2B będą to nie tylko dane klienta jako podmiotu, ale też relacje: wiele lokalizacji dostaw, różne warunki handlowe, przypisani opiekunowie, limity kredytowe. W produktach pojawiają się warianty, jednostki miary, indeksy dostawców, atrybuty wymagane przez e-commerce i logistykę. Ustalenie wspólnego modelu danych i reguł walidacji bywa trudniejsze niż wybór narzędzia, ale jest kluczowe.
Dopiero potem przychodzi czas na decyzję: gotowe narzędzie MDM czy rozwiązanie dedykowane. Gotowe platformy potrafią przyspieszyć start, zwłaszcza jeśli firma ma typowy zakres danych i procesów. Z kolei rozwiązania szyte na miarę mogą być uzasadnione, gdy model danych jest nietypowy, a integracje z istniejącymi systemami wymagają specyficznej logiki. W realiach 2022 roku warto też od razu rozważyć architekturę hybrydową lub chmurową, bo coraz więcej systemów działa w SaaS, a integracja systemów musi uwzględniać różne środowiska i ograniczenia.
Kiedy zakres i podejście są ustalone, wdrożenie powinno postępować etapami. Najlepiej wybrać jeden obszar o wysokiej wartości (np. dane klientów lub dane produktów), uporządkować go, wdrożyć reguły jakości danych, a następnie zintegrować z kluczowymi systemami. Taka iteracyjność ogranicza ryzyko i pozwala szybciej zobaczyć efekty. Ważne jest też zbudowanie procesu utrzymania: kto zatwierdza zmiany, jak wygląda workflow, jak reagujemy na duplikaty i kto jest właścicielem jakości danych w danym obszarze.
Na koniec trzeba podkreślić jedną rzecz: MDM to nie jednorazowy projekt „do odhaczenia". Dane żyją razem z firmą. Zmieniają się struktury produktowe, dochodzą nowe kanały sprzedaży, rotują pracownicy, a systemy są rozwijane. Dlatego master data management działa najlepiej wtedy, gdy jest traktowany jako stały element zarządzania organizacją, a nie chwilowa inicjatywa.
Jakość danych to fundament, na którym opiera się nowoczesna firma — od operacji w magazynie, przez obsługę klienta, po raportowanie zarządcze. Master Data Management (MDM) porządkuje dane podstawowe, buduje single source of truth i realnie ogranicza chaos informacyjny, który w przeciwnym razie rośnie wraz z rozwojem organizacji. Bez tych podstaw trudno skalować analitykę, automatyzację procesów i dalszą cyfryzację przedsiębiorstwa, bo nawet najlepsze narzędzia nie naprawią danych, którym nie można ufać.
Jeśli widzisz w swojej firmie symptomy „różnych prawd" w różnych systemach, częstych korekt w kartotekach lub problemów z integracją danych między działami, w aveneo pomagamy porządkować takie obszary poprzez analizę procesów, projektowanie integracji oraz budowę rozwiązań dopasowanych do realiów firm produkcyjnych i B2B. Warto zacząć od rozmowy i krótkiej diagnozy — często już ona pokazuje, gdzie MDM przyniesie najszybszy efekt.
Dawid jest założycielem aveneo, które stało się cenionym partnerem biznesowym dla wielu firm i organizacji, oferując im innowacyjne i dopasowane do ich potrzeb rozwiązania IT. Dzięki wizji i strategii Dawida aveneo stale się rozwija i umacnia swoją pozycję na rynku jako lider w dziedzinie tworzenia dedykowanego oprogramowania.