Dowiedz się więcej
Poznaj i zrozum jak wygląda
Technologia
Elastyczne zespoły
Sztuczna inteligencja
Cloud / chmura
Rozwój oprogramowania
Projektowanie produktów cyfrowych
Wybrane technologie
Usługi serwisowe IT
Fintech
Przemysł i produkcja
Rozwiązania dedykowane
Oprogramowanie produkcyjne
Rozszerzona rzeczywistość
Oprogramowanie dla branży HoReCa
Reklamacja rzadko jest dla firmy „miłym" tematem. Zwykle oznacza dodatkową pracę, emocje po stronie klienta i ryzyko, że sprawa wymknie się spod kontroli. A jednak to właśnie w takich chwilach marka ma najlepszą okazję, by pokazać, że relacja z klientem nie kończy się w momencie wystawienia faktury.
Według analiz rynkowych klienci, których problem został rozwiązany szybko i uczciwie, częściej wracają niż ci, którzy nigdy nie musieli nic zgłaszać. Dzieje się tak dlatego, że sprawna obsługa reklamacji działa jak dowód – firma potrafi wziąć odpowiedzialność, trzyma się zasad i szanuje czas drugiej strony. To buduje zaufanie bardziej niż najlepsza kampania marketingowa.
W praktyce reklamacja jest więc „momentem prawdy". Klient zapomina, co obiecywała reklama, ale długo pamięta, jak został potraktowany, gdy pojawił się kłopot. Jeśli proces jest chaotyczny, marka kojarzy się z brakiem profesjonalizmu. Jeśli jest przejrzysty i przewidywalny – z rzetelnością.
W wielu firmach proces reklamacyjny wyrastał latami „przy okazji". Najpierw wystarczał e-mail do działu handlowego, potem pojawił się arkusz kalkulacyjny, później kolejne skrzynki pocztowe, a wraz ze wzrostem liczby zgłoszeń rośnie też liczba wyjątków i ręcznych obejść. W efekcie reklamacje zaczynają żyć własnym życiem, a pracownicy robią, co mogą, żeby utrzymać porządek.
Najczęstszy problem to brak jasnej odpowiedzialności. Zgłoszenie trafia do jednej osoby, potem do kolejnej, czasem zostaje „podpięte" w długiej korespondencji, a czasem ginie między działami, bo każdy zakłada, że ktoś inny się tym zajmie. Klient po kilku dniach pyta o status, a firma musi dopiero ustalić, na jakim etapie jest sprawa.
Do tego dochodzi brak jednego miejsca, w którym widać całą historię kontaktu. Gdy informacje są porozrzucane po mailach, notatkach, komunikatorach i plikach, pracownik nie ma pełnego obrazu. Zaczyna się powtarzanie pytań: „Proszę przesłać numer zamówienia", „Proszę opisać problem", „Proszę podać datę zakupu". Klient ma wrażenie, że firma nie słucha, choć w rzeczywistości informacje po prostu nie są dostępne w wygodnej formie.
Wreszcie są terminy. Obietnica „oddzwonimy jutro" bywa składana w dobrej wierze, ale bez narzędzi trudno nad nią zapanować. Jeśli równolegle toczy się kilkadziesiąt spraw, a każda ma inny kontekst i wymaga kontaktu z magazynem, serwisem czy dostawcą, łatwo o opóźnienia. A opóźnienie w reklamacji to nie tylko wydłużony proces – to spadek satysfakcji klienta i rosnące koszty obsługi (kolejne telefony, ponaglenia, eskalacje).
Kierownictwo również ma pod górkę. Bez czytelnych danych trudno odpowiedzieć na proste pytania: ile spraw jest otwartych, jak długo trwają, gdzie tworzą się wąskie gardła i czy problem dotyczy konkretnej grupy produktów albo konkretnego etapu logistycznego. Zarządzanie staje się oparte na przeczuciach, a nie na faktach.
Dedykowane oprogramowanie porządkuje temat od podstaw, bo nie jest „dodatkiem" do codziennej pracy, tylko jej częścią. W dobrze zaprojektowanym rozwiązaniu każda reklamacja trafia do centralnego miejsca, dostaje swój numer, status i pełną historię. Pracownik, niezależnie od tego, kto akurat odbiera telefon czy odpisuje na maila, widzi całą ścieżkę: co klient zgłosił, jakie dokumenty przesłał, jakie były ustalenia i co zostało już zrobione. To jest fundament, na którym buduje się spójna komunikacja.
Kolejny krok to automatyzacja odpowiedzialności. System reklamacyjny może przypisywać sprawy do właściwych osób według ustalonych zasad: rodzaju produktu, kategorii problemu, regionu czy klienta. Dzięki temu zgłoszenie nie „wisi" w powietrzu, tylko od razu ma właściciela. Jednocześnie system pilnuje terminów i przypomina o zbliżających się deadline'ach, co ogranicza sytuacje, w których sprawa „ucieka", bo ktoś akurat miał urlop, dużo zamówień lub po prostu przeoczył wiadomość.
Ogromną zmianą dla klienta jest możliwość śledzenia statusu online. Gdy klient widzi, że reklamacja jest przyjęta, weryfikowana, w realizacji i zakończona, nie musi dzwonić co dwa dni z pytaniem „co z moją reklamacją". Zyskuje poczucie kontroli i przewidywalności, a firma odciąża infolinię oraz handlowców. To jeden z tych efektów, który szybko przekłada się na twardsze liczby: mniej telefonów, mniej napięć i mniej czasu poświęcanego na „gaszenie pożarów".
Z perspektywy zarządczej najważniejsze jest to, że wreszcie widać proces. Raporty pokazują, ile spraw wpływa, ile jest zamykanych, jaki jest średni czas obsługi i gdzie najczęściej pojawiają się opóźnienia. Jeśli reklamacjom „nie idzie" na etapie logistyki – widać to. Jeśli problem generuje konkretny typ produktu albo dostawa od danego dostawcy – również. To pozwala podejmować decyzje oparte na danych, a nie na pojedynczych, głośnych przypadkach.
Pewna firma dystrybucyjna z centralnej Polski przez lata obsługiwała reklamacje w sposób, który zna wiele organizacji: połączenie poczty elektronicznej i arkuszy kalkulacyjnych. Zespół pięciu osób pracował rzetelnie, ale każdego dnia walczył z chaosem informacyjnym. Część zgłoszeń przychodziła od handlowców, część z infolinii, część bezpośrednio na ogólny adres e-mail. Każda sprawa wyglądała trochę inaczej, a aktualny status trzeba było odtwarzać z korespondencji. Średni czas rozpatrzenia wynosił 12 dni, a klienci najczęściej narzekali na to, że „nie wiedzą, co się dzieje".
Po wdrożeniu rozwiązania dopasowanego do ich procesu sytuacja zmieniła się zauważalnie. Ten sam zespół zaczął obsługiwać o około 40% więcej spraw, ponieważ mniej czasu znikało na szukanie informacji i ręczne przekazywanie zgłoszeń między osobami. Średni czas rozpatrzenia spadł do 5 dni, bo system pilnował kolejki, terminów i odpowiedzialności, a sprawy przestały „utknąć" między działami. Klienci otrzymali możliwość sprawdzenia statusu online, dzięki czemu liczba telefonów z pytaniem „co z moją sprawą" spadła o 60%.
Najciekawsze było jednak coś trudniejszego do uchwycenia w tabeli. Zespół przestał pracować w trybie ciągłej presji, a rozmowy z klientami stały się spokojniejsze. W reklamacji liczą się emocje, ale bardzo często źródłem emocji nie jest sama usterka, tylko brak informacji i poczucie, że nikt nie panuje nad sytuacją. Gdy proces jest przejrzysty, napięcie spada po obu stronach.
Dobry start to zmapowanie obecnego procesu, zanim cokolwiek zacznie się budować lub wdrażać. Warto prześledzić krok po kroku, jak reklamacja „wędruje" przez firmę: kto ją przyjmuje, kto weryfikuje dokumenty, kto kontaktuje się z magazynem, kto decyduje o uznaniu lub odrzuceniu, jak powstaje informacja zwrotna do klienta. Już sam taki przegląd często ujawnia proste usprawnienia: miejsca, w których decyzje są niejasne, brakuje standardów albo te same dane są przepisywane kilka razy.
Kolejny element to integracje. System do reklamacji nie powinien być wyspą, bo reklamacja dotyka wielu obszarów: danych o zamówieniu, stanów magazynowych, historii klienta, rozliczeń czy logistyki zwrotów. Jeśli oprogramowanie posprzedażowe może „rozmawiać" z istniejącymi narzędziami w firmie, pracownik ma pełen obraz w jednym miejscu, bez skakania między aplikacjami i bez ręcznego wprowadzania danych, które już gdzieś istnieją.
Na koniec warto myśleć o przyszłości. Firma rośnie, zmieniają się kanały sprzedaży, pojawiają się nowe linie produktowe, inne zasady współpracy z dostawcami. Rozsądnie zaplanowane dedykowane oprogramowanie da się rozwijać etapami: najpierw uporządkować przyjęcia zgłoszeń, później dodać śledzenie statusu dla klientów, następnie rozbudować raportowanie czy obsługę zwrotów. To zwykle tańsze i bezpieczniejsze niż próba „zbudowania wszystkiego naraz", a jednocześnie chroni przed sytuacją, w której po roku trzeba zaczynać od zera.
Sprawna obsługa reklamacji nie jest kosztem, który trzeba minimalizować za wszelką cenę. To inwestycja w relacje, reputację i przewidywalność procesów. Gdy produkty w wielu branżach są coraz bardziej podobne, przewaga konkurencyjna często rodzi się w jakości kontaktu po sprzedaży – w tym, jak firma reaguje, gdy pojawia się problem.
Dedykowany system reklamacyjny pomaga zamienić reklamacje z obciążenia w uporządkowany proces, który daje klientom poczucie bezpieczeństwa, a firmie realną kontrolę nad kosztami i jakością. To nie luksus zarezerwowany dla największych organizacji, tylko narzędzie, dzięki któremu firmy każdej wielkości mogą działać bardziej profesjonalnie i budować przewagę opartą na zaufaniu klientów.
Dawid jest założycielem aveneo, które stało się cenionym partnerem biznesowym dla wielu firm i organizacji, oferując im innowacyjne i dopasowane do ich potrzeb rozwiązania IT. Dzięki wizji i strategii Dawida aveneo stale się rozwija i umacnia swoją pozycję na rynku jako lider w dziedzinie tworzenia dedykowanego oprogramowania.